Biżuteria kwiatowa czyli "przychodzi florystka do jubilera..."

Szykuje się wielki bal, wesele, inne uroczyste wyjście? Szafa pełna ubrań, sukienek do wyboru do koloru, a Ty dalej nie masz pojęcia jak się ubrać? Najzwyklejsza "mała czarna" wiele zyskuje dzięki dodatkom, oryginalna biżuteria każdej kreacji nada szyku i przyciągnie spojrzenia. Tej najbardziej oryginalnej biżuterii nie szukaj u jubilera tylko u florystki! :)

Odkąd zrobiłam swoją pierwszą bransoletkę kwiatową zafascynował mnie ten temat - im drobniejsze elementy i bardziej jubilerska robota, tym bardziej mi się podoba - gdybym do ludzi miała taką cierpliwość, jaką mam do kwiatów, to chyba trochę prościej by się żyło :D Od tej pory wykonałam dziesiątki bransoletek, wpinek do włosów, opasek, kolczyków i naszyjników - niejednokrotnie zaopatrzonych w misterne plecionki z drutu ozdobnego (to zdecydowanie moja ulubiona praca) i koraliki. Zdarzyły się również większe instalacje - chociażby druciane skrzydła z goździkami i alstremerią, wykonane na potrzeby sesji zdjęciowej - mój Mąż wykazał się wtedy wielką tolerancją i cierpliwością, ponieważ całość montowałam na jego plecach. ;)

Oryginalne kwiatowe dodatki odpowiednio przygotowane i zabezpieczone będą nam służyć przez cały Wielki Dzień, bez obawy, że kwiaty nie wytrzymają bez wody. W tym celu rośliny najpierw poddaje się kondycjonowaniu, a następnie zabezpiecza przed utratą wilgoci - taśmując je, watując lub zabezpieczając klejem do kwiatów. Ważny jest też sposób przechowywania kwiatowej biżuterii od momentu odebrania od florystki - kwiaty powinny być nakryte lekko wilgotną ligniną, całość należy przetrzymać w chłodnym i ciemnym miejscu - często nawet w lodówce.

Kwiatową biżuterię polecam szczególnie dziewczynkom przystępującym do Pierwszej Komunii oraz Pannom Młodym. W pierwszym przypadku często dziewczynce pierwszokomunijnej wręcza się bukiecik. Osobiście wydaje mi się, że dziecko zaaferowane ceremonią i ogólnym rozgardiaszem tego dnia najpewniej gdzieś ów bukiecik zapodzieje lub będzie on mu przeszkadzał. Prostym rozwiązaniem jest, dopasowana do stylu wianuszka komunijnego, niewielka bransoletka. Prawidłowo wykonana nie będzie się zsuwać i wytrzyma dowolne perypetie nie drażniąc właścicielki. W przypadku Panien Młodych sprawa jest oczywista - każda chce wyglądać pięknie i oryginalnie. Kwiatowy naszyjnik, opaska lub kolczyki odmienią najprostszą suknię i na pewno na długo pozostaną w pamięci gości weselnych. Kwiatowa bransoletka natomiast z powodzeniem zastąpi tradycyjny bukiet ślubny, będzie też świetnym zamiennikiem dla bukietu  Świadkowej, która nawet bez niego zwykle ma pełne ręce roboty.

Poniżej prezentacja kilku moich florystyczno - jubilerskich prac. Miłego oglądania! :)

Naszyjnik
Fot. Mariusz Strzelczyk
Make-up Emilia Strzelczyk



"Ostry" komplet
Fot. Mariusz Strzelczyk
Make-up Emilia Strzelczyk

Bransoletka na ramię
Fot. Mariusz Strzelczyk

"Skrzydła"
Fot. Mariusz Strzelczyk
Make-up Emilia Strzelczyk


Ślubna ozdoba do włosów







Symbolika roślin - słownik

Witam!

Jak Wam minął weekend? Na osłodę poniedziałku - oto obiecany słownik mowy kwiatów. Miłego czytania :)

A
agawa - wieczna miłość
aloes - ranisz mnie
alstremeria - poświęcenie
aster - cierpliwość

B
barwinek - miłe wspomnienia
bazylia - nienawiść
bez lilak - moje serce należy do ciebie
bluszcz - wierność, wieczna miłość
bratek - myślę o tobie, pomyśl o mnie

C
cedr - moc, siła
chryzantema - darzę cię uczuciem
cyklamen - podziwiam twoje piękno
cyprys - żałoba

D
dalia - nie odrzucaj mnie
dziurawiec - przesądy
dzwonek - dziękuję

E
eukaliptus - ochrona
eustoma - uznanie

F
fiołek - sekretne uczucie
floks - zgodność dusz
forsycja - czekam...
frezja - uznanie, wieczna przyjaźń
fuksja - nic z tego nie będzie

G
gardenia - kocham w tajemnicy
gerbera - szacunek
goździk biały - głębokie uczucie
goździk czerwony - podziękowania
groszek pachnący - nie wierzę w to uczucie

H
heliotrop - przywiązanie

hiacynt biały - piękno
hiacynt fioletowy - wybacz mi

hortensja - niedostępne piękno

I
imbir - siła

J
jałowiec - niezadowolenie
jaskier - niewdzięczność
jaśmin - pokochasz mnie?
jemioła - będę walczyć
jeżyna - zazdrość

K
koniczyna - pomyśl o mnie
kosaciec - chcę cię zobaczyć
kukurydza - dostatek
kwiat wiśni - ulotne piękno

L
lawenda - nieufność
lilia biała - czystość, niewinność, w symbolice religijnej kwiat Marii Dziewicy
lilia żółta - bogactwo
lipa - małżeńskie uczucie

Ł
łubin - wyobraźnia

M
macierzanka - ostrzeżenie
mak - wyjaśnijmy nieporozumienia
mimoza - skrytość uczuć, wrażliwość

N
nagietek - żal
narcyz - myślisz tylko o sobie
niezapominajka - pamiętaj o mnie

O
oliwka - zgoda
orlik - porzucenie, utrata zmysłów
oset - obietnica zemsty

P
paproć - prośba o szczerość
piwonia - mściwość, złość

R
robinia akacjowa - platoniczna miłość
rododendron - ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem
rozmaryn - intrygujesz mnie
róża biała - platoniczna miłość
róża czerwona - namiętność, wielka miłość, w symbolice chrześcijańskiej symbol Męki Pańskiej
róża herbaciana - fascynujesz mnie
róża różowa - masz tyle wdzięku
róża żółta - zdrada
rumianek - oddanie

S
sasanka - daj mi czas
słonecznik - gra pozorów, fałsz
stokrotka - niewinność
storczyk - dostatnie życie, elegancja
szałwia - zdrowe, szczęśliwe życie

T
tawuła - zwycięstwo
tuberoza - niebezpieczne uciechy
tulipan - cieszę się, że cię widzę, życzę zdrowia

U
ubiorek - obojętność

W
wawrzyn - chwała
wierzba - żal
winorośl - obojętność

Z
zawilec - irytujesz mnie

Powiedz mi to... kwiatami

O uczuciach w dzisiejszych czasach mówi się raczej otwarcie. Otwarcie i w moim odczuciu często dość banalnie - różową kartką walentynkową, pluszową maskotką, obowiązkowo zaopatrzoną w napis "I love You" czy poduszką ze zdjęciem i serduszkami. Na ten pseudo-miłosny kicz mam niestety (albo stety) alergię i jak przystało na dinozaura tęsknię za czasami, kiedy podobne wyznania czyniono nieco subtelniej. 

Jak powiedzieć "Kocham Cię", "Tęsknię za Tobą", "Podziwiam Cię" bez słów? Kwiatami.

Prawie trzy lata temu wpadła mi w ręce książka pod tytułem "Sekretny język kwiatów" (na pewno jeszcze o tym tytule napiszę). Zaczęłam czytać i... przepadłam. Przyznać się muszę, że romansów i ckliwych historii obyczajowych czytać nie lubię, wręcz bronię się przed nimi jak mogę. Jednak ta książka, która jednak co tu kryć romansem jest, niemal z miejsca trafiła na moją prywatną półkę z ulubionymi tytułami i jest przeze mnie odświeżana co najmniej raz na pół roku (to moje prywatne zboczenie, że potrafię jedną i tą samą książkę przeczytać dziesiątki razy - bynajmniej nie bez przyjemności). Siłą tej pozycji jest to, że pod płaszczykiem historii miłosnej autorka sprytnie ukryła niemal encyklopedyczną wiedzę o mowie kwiatów. Przyznam, że z zafascynowaniem wczytywałam się we fragmenty, w których główna bohaterka projektuje bukiety, które mówiły dużo więcej niż te dwa proste słowa. Lektura napędziła mnie do zgłębienia wiedzy tajemnej na temat języka kwiatów i dziś mogę powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych tematów jeśli chodzi o florystyczną teorię.

Wiadomości ukryte w kompozycjach kwiatowych były ulubioną zabawą zakochanych w dawnych czasach - wtedy niemal każdy znał mowę poszczególnych kwiatów, wiedział w jaki sposób, przy użyciu określonych gatunków przekazać komuś wiadomość - i tą dobrą i tą gorszą. Dzisiaj (nad czym mocno ubolewam) język kwiatów odchodzi do lamusa, bukiet żółtych róż przyjmowany jest z radością, a kiedyś można było za niego dostać w przysłowiowy łeb przysłowiową nieoszlifowaną patelnią, a wiele roślin jest niesłusznie wykluczanych np. z bukietów ślubnych. Tu dla wyjaśnienia przytoczę historyjkę o moim własnym bukiecie ślubnym. 

Mój bukiet ślubny (i kotka Spacja w gratisie)
Autor bukietu: Piotr Salachna
Fot. Mariusz Strzelczyk
Przed ślubem, jak to przed ślubem, jak każda przyszła Panna Młoda, opracowywałam swój ślubny image w coraz drobniejszych szczegółach. Suknia była kupiona, dodatki też, buty przygotowane, biżuteria spoczywała w szufladzie czekając na swój wielki dzień, kolorystyka i styl całości opracowany, przegadany z Mamą i koleżankami. Przy wyborze bukietu ślubnego zacięłam się - wiedziałam tylko jakie mają być kolory i kształt - gatunki kwiatów podsunął mi wykonawca mojego cudeńka i okazały się strzałem w dziesiątkę. Niepodważalnym fundamentem i jedynym punktem stałym, wybranym grubo przed wyborem sukni ślubnej była jedna jedyna skromna roślinka - bluszcz pospolity, mój ulubiony - MUSIAŁ się tam znaleźć. Niemal natychmiast po tym jak w odpowiedzi na pytania niektórych znajomych i rodziny wyjawiłam moje "chciejstwo", urosła w siłę krucjata pod wspólnym wzniosłym hasłem "NIE dla bluszczu w bukiecie ślubnym Agnieszki". Powtarzający się argument brzmiał mniej więcej tak:
"A jak to będzie wyglądało - cmentarna roślina w bukiecie, to nieszczęście przynosi !!!"
Głowę suszono mi długo i namiętnie, ale na swoim postawiłam - bluszcz w bukiecie się znalazł. Jak się okazało instynkt mnie nie zawiódł - mój wymarzony bluszcz w mowie kwiatów oznacza nic innego jak wierność. Dobry przekaz w miłych okolicznościach składania przysięgi małżeńskiej? Ja myślę, że tak.

Mowa kwiatów powinna też nieodłącznie towarzyszyć osobom, które zajmują się florystyczną oprawą uroczystości religijnych - powstały wszak całe podręczniki na temat symboliki kwiatów w liturgii Kościoła i zajmując się tym tematem zdecydowanie warto się z nimi zaznajomić. Tu również niestety coraz częściej odbiega się od pielęgnowania tych pięknych tradycji wybierając to co aktualnie modne. Wielka szkoda...

Mam nadzieję, że zainteresowałam Was tym tematem. W następnym wpisie umieszczę słownik mowy kwiatowej - z jego pomocą naprawdę można skomponować bukiet, który powie bardzo wiele i bez liścika. Dodatkowo jakże miła to alternatywa dla zbioru smsów z serduszkami.

Kącik czytelniczy :)

Przed florystyką (prawie jak "przed naszą erą"...) myślałam, że zostanę architektem krajobrazu - stosowne studia ukończyłam, tytuł mam, jednak można rzec, że florystyka ukradła mnie projektowaniu zieleni. Jednak wciąż do architektury krajobrazu mam sentyment, objawiający się tym, że marzę o zwiedzeniu niektórych ogrodów świata (tutaj zdecydowanie wygrywa Japonia), czytam o tym, co w architekturze krajobrazu piszczy i nie odmawiam, kiedy ktoś mnie prosi o pomoc w tym zakresie. Największy sentyment (poza japońskimi ogrodami ;) ) mam jednak do tak zwanych ogrodów sensorycznych - zaprojektowanych z myślą o oddziaływaniu z większym naciskiem na jeden ze zmysłów, z pominięciem zmysłu wzroku, bo to oczywiste. Dlatego też tematem mojej pracy magisterskiej były właśnie ogrody sensoryczne, a konkretniej ogrody dla osób niewidomych i niedowidzących - kiedyś mam nadzieję będę miała okazję napisać trochę więcej na ten temat. Bardzo miło wspominam pracę nad tym projektem - pisanie pracy magisterskiej było dla mnie wielką przyjemnością. Wiele się wtedy nauczyłam, odnalazłam wiele bardzo interesujących książek i innych publikacji na ten temat - jedną z nich chciałam Wam dzisiaj przedstawić.

źródło: empik.com
Ogrody projektuje się w dzisiejszych czasach głównie tak, żeby dobrze wyglądały. A mogą przecież również pięknie pachnieć. Niestety publikacje na temat roślin ozdobnych skupiają się głównie na wyglądzie - ciężko o zestawienie roślin wydzielających przyjemne zapachy, gdzie wspomniano o czymś więcej niż tylko "kwiaty/liście/owoce pachnące". Tu z pomocą zwykłemu zjadaczowi chleba przychodzi zgrabna książka pod tytułem "Pachnący ogród" autorstwa Helgi Urban. Całość pięknie zapakowana w twardą oprawę, opatrzona mnóstwem kolorowych zdjęć i zasilona szeregiem informacji, począwszy od faktów historycznych, biologii zapachów i zmysłu powonienia oraz zasad projektowania ogrodów zapachowych. Osobiście bardzo przypadł mi do gustu podrozdział o komponowaniu w ogrodzie perfum z zapachów roślin. Kto by pomyślał, że dzięki niepozornej rabatce można na chwilę stać się perfumiarzem z prawdziwego zdarzenia ;) Autorka pokusiła się nawet o bardzo szczegółową paletę zapachów, która zdecydowanie potrafi mocno rozwinąć słownictwo "zapachowe". Na końcu książki (w sumie "na końcu" to złe sformułowanie - ta część zajmuje mniej więcej połowę treści) znajduje się obszerny leksykon pachnących roślin - od drzew i krzewów, poprzez pnącza, róże (osobna kategoria zapewne ze względu na ogrom odmian i zapachów), byliny, rośliny cebulowe, jednoroczne i dwuletnie, zioła, rośliny wodne, egzotyczne, gatunki o pachnących liściach, oraz takie, które kwitną zimą lub te, które przyjemne zapachy wydzielają jedynie po zmroku. W leksykonie nie brakuje szczegółowych tabelek, w których poszczególne gatunki są rozpisane według kategorii, intensywności oraz rodzaju wydzielanego zapachu (kłania się paleta zapachów z wcześniejszego rozdziału) - naprawdę warto się w nie zagłębić i sprawdzić samemu na ile różnych sposobów można opisać aromat wydzielany przez kwiaty róż.

Żeby nie było tak pięknie - książka ma jedną zasadniczą wadę - jest w tej chwili słabo dostępna, jednakże z pomocą przychodzą serwisy aukcyjne oraz biblioteki. Bardzo polecam sięgnąć do tej pozycji - po lekturze naprawdę można się zdziwić jak bardzo może być ważne powonienie przy projektowaniu przestrzeni zielonych...


Helga Urban, Pachnący ogród, wyd. Elipsa, 2000
http://www.empik.com/pachnacy-ogrod-urban-helga,43619,ksiazka-p
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...